Zawody Słupsk – maj 2008

Przedstawiamy relację z zawodów POLSKIEJ LIGI BOKSU TAJSKIEGO 10 MAJ 2008 opracowaną przez trenera Roberta i trenera Łukasza.

foto11

Na zawody wyjechaliśmy w piątek 9 maja dzień przed zawodami, aby walczący w turnieju mieli czas na odpoczynek i chwilę relaksu. Gdy dotarliśmy na miejsce zakwaterowaliśmy się w Szkolno-młodzieżowym schronisku znajdującym się tuż przy hali gdzie miała odbyć się gala. Kiedy już wszyscy odpoczęli i odświeżyli się po podróży wyszliśmy na krótki spacerek. Poszliśmy zobaczyć miejsce gdzie następnego dnia mieliśmy walczyć. Okazało się, że hala jest otwarta, ponieważ organizator Daniel Sołtysiak (Trener Słupskiej Akademii Sportów Walki Muay Thai Czarni) wraz ze swoimi pomocnikami przygotowywali ją, żeby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Mieliśmy okazję zobaczyć salę i ring. Tak jak wszyscy byli jeszcze spokojni, tak teraz zaczęło się odczuwać lekkie, zdenerwowanie oraz adrenalinę. Wróciliśmy do ośrodka, obejrzeliśmy jeszcze trochę walk, żeby nastawić się na zawody i położyliśmy się spać, aby rano być w pełni formy gotowi na turniej.

Pobudka o godzinie 7. Żeby się rozruszać i obudzić przebiegliśmy się po okolicy. Wróciliśmy do ośrodka, umyliśmy się i zwarci oraz gotowi poszliśmy na ważenie. Nie ukrywam, że był to bardzo stresujący moment dla mnie (trener Łukasz musiał przed walką zrzucić 3 kilogramy, aby móc walczyć w swojej kategorii wagowej), ponieważ teraz miało się okazać czy trzy tygodnie ciężkiej pracy i wyrzeczeń poszły na marne czy przyniosły efekty. Najpierw ważenie próbne, żeby osoby, które nie mieszczą się w kategorii mogły jeszcze zejść te parę gramów w dół. Kolejno wchodziliśmy na wagę i … uff!! Każdy był w takiej kategorii, w jakiej chciał się znaleźć. Poczekaliśmy chwilę na oficjalne ważenie. I tu wielkie rozczarowanie. Niestety okazało się, że Patrykowi Sójkowskiemu brakuje jeszcze 5 miesięcy do ukończonych 16 lat, żeby mógł wystartować w zawodach. Szkoda, ponieważ Patryk był już nastawiony na walkę, trenował tak samo ciężko jak inni zawodnicy i tak samo chciał wystartować. Lecz spokojnie Patryk razem z Karolem, który uległ kontuzji na obozie dla zawodników wystartuje w kolejnej Polskiej Lidze Boksu Tajskiego w październiku po wakacjach.

Do Słupska na zawody przybyli zawodnicy z Olsztyna, Niepołomic, Nowej Huty, Bydgoszczy, Łodzi, czyli nasza szkoła „WARRIOR” oraz „CORIO”. Gospodarzy reprezentowali członkowie Słupskiej Akademii Sportów Walk Muay Thai Czarni i Szkoły Sportów Walki K1 Team Kuba z Ustki.

Zaraz po ważeniu wróciliśmy na chwilę do ośrodka na śniadanie (w końcu już każdy mógł jeść, co chce i ile chce, żeby mieć siłę na walkę). Zabraliśmy stroje oraz sprzęt i poszliśmy już na zawody. Początek się trochę obsunął i wszystko się zaczęło koło godzinki 13. Na początku odbyło się spotkanie organizacyjne dla trenerów poszczególnych szkół następnie losowanie przeciwników oraz kolejności walk. I mamy: Paweł Wybór 5 walka z zawodnikiem z klubu gospodarzy, Piotr Ptaszek walka 10 z zawodnikiem z klubu K-1 z Ustki i Łukasz Nowak dopiero 24 walka z zawodnikiem z klubu K-1. W narożniku przy każdej z naszych walk był Trener Robert i Karol Gonciarz.

Pierwsze nasze walki w zawodach. Stres, niepokój, adrenalina zaczynały wzrastać. Psychika działała jak nigdy dotąd. To był nasz pierwszy start w takim wydarzeniu i nikt nie wiedział jak to jest. Coraz bliżej do walki Pawła. Wszyscy, włącznie z Trenerem się stresowali. Czwarta walka. Paweł zaczyna się przygotowywać. Krótka, ale mocna rozgrzewka, zakładanie ochraniaczy, motywacja i jest … piąta walka. Paweł skupiony i skoncentrowany wychodzi na ring. Wszyscy się denerwowaliśmy jak mu pójdzie. Słychać głośny doping osób, które przyjechały do nas z Łodzi, żeby nam kibicować. Gong, zaczęło się. Na początku spokojnie, żeby później ostro dać czadu. Widać było już przewagę Pawła nad przeciwnikiem.

foto1

Bardzo ładna techniczna walka, piękne kombinacje w wykonaniu naszego zawodnika. Przeciwnik miał spore problemy a Paweł widać było, że był skoncentrowany i dobrze przygotowany do walki. Wszystko to dało efekt i Paweł wygrywa na punkty.

foto2foto3

foto10

Wszyscy, aż skakaliśmy z zachwytu. Niesłychana euforia. Chwila rozluźnienia i gratulacji. Jednak ta chwila nie trwała długo, ponieważ już za kilkanaście minut miał walczyć Piotrek.

Powtórka z rozrywki. 9 walka i tak ja k Paweł, Piotrek zaczyna rozgrzewkę i ubieranie się w ochraniacze. Wychodzi na ring i start. Pierwsza runda na korzyść przeciwnika, jednak po przerwie i wskazówkach trenera zupełnie jakby walczył inny Piotrek, odrabia strarty punktów i … piękny, czysty, obrotowy uraken.

foto4

Walka zostaje przerwana. Liczenie przeciwnika i walczą dalej. Trzecia runda. Przeciwnik ściąga Piotrka i atakuje kolanami. Walka zostaje ponownie przerwana. Okazało się, że Piotrek ma rozcięcie na nosie. Krwi niestety nie dało się zatamować na tyle by walka mogła trwać dalej. Przez knock out techniczny Piotrek przegrywa walkę. Wielka szkoda i niedosyt, ponieważ wygrana była dosłownie na wyciągnięcie ręki. Przeciwnik Piotrka miał rozcięte kolano, z którego sączyła się krew a także rozbity nos, jednak rana Piotra po decyzji lekarza wyeliminowała go z dalszej walki. A było naprawdę blisko.

foto5

Teraz mieliśmy dwie godziny czekania na moją walkę. Pojedynki stawały się coraz mocniejsze. Niektórym zawodnikom myliły się zawody Muay Thai z zawodami MMA. Adrenalina osiągała tak wysoki poziom, że po obaleniu przeciwnika … walka trwała dalej, pomimo tego, że już w parterze. Oczywiście sędzia szybko przerywał takie pojedynki i zawodnicy wracali do stójki. Zdarzyło się nawet, że dwóch zawodników wyleciało za ring, ale i tak przez chwilę walczyli dalej.

foto6

23 walka. W raz z zakładaniem ochraniaczy adrenalina wzrasta coraz wyżej. Trener Łukasz wyszedł na ring. Sędzia, jak zawsze, sprawdza wszystkie ochraniacze: szczękę, kask, suspensor, łokietniki i piszczelówki. Gong i walka się rozpoczęła.

foto7

Niestety w pierwszych sekundach walki, gdy trener Łukasz chciał zacząć spokojnie walkę wyczuwając swojego rywala ten wyprowadził szybkie dwa kopnięcia, gdzie pierwsze trener zblokował, ale drugie dotarło do celu i obaliło go na deski. Wstał jednak i po chwili już był gotowy do walki. Przeciwnik podczas całej pierwszej rundy ciągle napierał i wchodził kopnięciami i uderzeniami na Łukasza. Wkładał w to całą swoją siłę myśląc, że zakończy walkę w pierwszej rundzie. Stosował nawet rzuty niezgodne z regulaminem, aby tylko znaleźć jakiś sposób na Łukasza. Trener Łukasz to jednak twardy zawodnik z sercem wojownika i w kolejnej rundzie obraz walki się zmienił.

foto8

Wiedział już, że musi zmienić taktykę walki i zaczął dość mocno atakować swojego przeciwnika. Rywal trenera z rundy na rundę coraz bardziej słabł i zainkasował również serie mocnych uderzeń i kopnięć. Jednak te pierwsze kopnię cia, które weszły na Łukasza odebrały mu duży zapas sił, jakie miał przeznaczone na tą walkę. Trener przetrwał wszystkie trzy rundy, zaskakując swojego rywala wytrzymałością, siłą oraz duchem walki. Była to naprawdę dobra walka, którą co prawda Łukasz przegrał na punkty, ale i tak została ona uznana za najlepszą walkę na gali, a trener zdobył uznanie bardzo wielu osób, które ja oglądali.

Podsumowując całą galę trzeba przyznać, że organizator Daniel Sołtysiak stanął na wysokości zadania. Poza drobnymi problemami wszystko przebiegło tak jak należy i gala należała do naprawdę udanych. Trzeba powiedzieć, że organizacja takiej gali to wielka odpowiedzialność i ciężka praca, ale wszystko się udało. Poziom uczestników był dość wysoki, a niektóre walki były naprawdę ciężkie.

Nowością jest to, że Polska gala boksu tajskiego różni się od wcześniejszych turniejów pierwszych kroków. Różnica polega na tym, że w turnieju pierwszych kroków walczyli ze sobą zawodnicy, których to była pierwsza walka lub maksymalnie trzecia, w gali natomiast ilość stoczonych walk nie ma żadnego znaczenia, dlatego ktoś, kto walczy po raz pierwszy może toczyć walkę na przykład z mistrzem Polski. Dodatkowo także do walk przystąpiły kluby, które zajmują się innymi sztukami walki i próbowali swoich sił walcząc w muay thai. Dlatego też niejednokrotnie walki te były tak zaciekłe, a czasami po prostu nierówne.

No cóż był to doskonały test, aby się sprawdzić i zdobyć nowe doświadczenie. Na takich ligach zawodnicy zdobywają doświadczenie, punkty, aby później mogli startować w jeszcze większych imprezach takich jak Puchar czy Mistrzostwa Polski. Zawodnicy z mojej szkoły toczyli naprawdę swoje pierwsze walki na ringu, a dwóch z nich wałczyło z osobami, które miały już doświadczenie w walkach na macie lub ringu. Tym bardziej jest to dla nich satysfakcjonujące.

Osobiście jestem bardzo zadowolony z występu naszej ekipy. Myślę, że sami zawodnicy ze swoich walk też są zadowoleni, choć wiem, że niektórzy wyciągną z tych walk wnioski i następnym razem będą jeszcze lepsi. Najbardziej ucieszył mnie fakt, gdy po walce Łukasza podchodzili do niego jak i do mnie kibice, zawodnicy jak i inni trenerzy, aby pogratulować doskonałej walki. Miło było usłyszeć słowa pochwały i gratulacji doskonałego przygotowania zawodników od Prezesa Polskiego Zrzeszenia Muay Thai Rafała Szlachty jak i od trenera i zawodnika Adama Kuby Jakubowskiego, z którego zawodnikami walczyli Łukasz i Piotr. Wszystkie nasze walki się podobały i Pawła i Piotra oraz Łukasza, choć na pewno jest, nad czym pracować i pewne elementy trzeba udoskonalić jednak jak na pierwszy raz nasza szkoła zaprezentowała się bardzo dobrze zyskując sympatię i szacunek organizatorów, zawodników oraz trenerów i sędziów. Nasi zawodnicy walczyli czysto, technicznie z pełnym zapałem i duszą wojownika. Nawet jeden z sędziów powiedział mi, że moi zawodnicy są dobrze przygotowani jak na pierwsze ich zawody i był pełen uznania dla nich. Naprawdę usłyszeliśmy wiele słów uznania i teraz wiemy, że następnym razem trzeba będzie jeszcze lepiej się przygotować, aby sprostać jak i przewyższyć naszą ocenę.

Dlatego jeszcze raz pragnę podziękować moim zawodnikom za trud i poświęcenie organizatorom za przygotowanie tak wspaniałej imprezy, kibicom, którzy przyjechali specjalnie z Łodzi w tym specjalne podziękowania dla Pana Olejniczaka, który przywiózł całą ekipę z Łodzi, Markowi Sienkiewiczowi za nakręcenie całej gali a także Radkowi Witczakowi za sfotografowanie całej imprezy, wszystkim tym, którzy trzymali za nas kciuki oraz specjalnemu gościowi gali Rafałowi Simonidesowi, który także gratulował naszym zawodnikom i który sercem był i jest zawsze z nami i który potwierdził swój przyjazd na nasz fantastyczny obóz. Pokazaliśmy, na co nas stać, a to dopiero początek. Zapraszamy także na szczegóły w relacji ze Słupska na ich stronie internetowej gdzie pokazane są fragmenty walki trenera Łukasza, co świadczyć musi o klasie i jakości tej walki.(trener Łukasz walczy w niebieskich rękawicach i ochraniaczach) Zapraszamy.http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080512/SLUPSK/147838644

My natomiast chcemy bardzo podziękować trenerowi Robertowi za trud i pracę, jaką w nas włożył, za wiarę i nadzieję, w jaką nas pokładał, za przypilnowanie wszelkich spraw organizacyjnych oraz za to, że całych i zdrowych zawiózł nas na galę i przywiózł do Łodzi. Dziękujemy za wspaniałą wyżerkę nad naszym cudownym morzem gdzie nasz trener zawiózł po zawodach do Ustki i za chwilę relaksu w Świeszynie gdzie zatrzymaliśmy się w drodze powrotnej, to w tym miejscu odbył się kiedyś obóz szkoleniowy naszej szkoły, ach te wspomnienia. Wiemy ze trener jest z nas dumny i obiecujemy ze następnym razem damy z siebie jeszcze więcej. Do zobaczenia na kolejnej gali a już niedługo na mistrzostwach naszego kraju.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *